Bezhasztagu

Golasy cz.1

Instagram można aktualnie porównać do domu z drzwiami, które każdego dnia są otwarte na oścież. Każdy może wejść, zobaczyć, co robisz, jak się dzisiaj czujesz, co zjesz na obiad. Obcy ludzie patrzą nam w talerze, zadają mnóstwo pytań, śledzą każdy nasz krok. Trochę jak w ukrytej kamerze, nie? Tylko nam ta kamera wcale nie przeszkadza.

Wręcz przeciwnie; jesteśmy wyśmienitymi aktorami. Lubimy być obserwowani. Lubimy, jak patrzą nam w talerz, jak zadają mnóstwo pytań, jak łakną naszej uwagi. Tak bardzo pragniemy być w centrum zainteresowania, że sami otwieramy te drzwi. Sami specjalnie gubimy klucze, żeby reszta świata mogła z buciorami wejść do naszego domu. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się to tych tłumów i „gości”, że zapominamy, co to prywatność i intymność. Nic nas nie krępuje, nic nie robi na nas wrażenia. I nawet golizna już nas nie zaskakuje, bo stała się znakiem charakterystycznym wielu portali internetowych. Już nie szokują nas zbyt odważne zdjęcia w sieci, bo jesteśmy do nich przyzwyczajeni, co więcej, wiemy, gdzie ich szukać. Orientujemy się doskonale, które profile warto regularnie odwiedzać. Zośkę na przykład opłaca się śledzić, bo co dwa dni wrzuca zdjęcia wyćwiczonego tyłka w skąpych stringach (a jak ją ładnie poprosisz, to wyśle ci więcej w prywatnej wiadomości). Wiemy też, że na profil Bożenki szkoda tracić czasu, bo wszystkie konkrety są zawsze schowane pod sukienką. A skoro Bożenka nie chce zaoferować więcej, przestaje być kimś wartym zainteresowania. Małolaty codziennie wrzucają kilka fotek; pierwsze w bieliźnie z Calvina Kleina (a takie tam na zachętę), drugie w przymierzalni podczas shoppingu z psiapsi (nieważne jak, ważne z kim) i na deserek foteczka prosto z wanny, oczywiście z lampką wina w ręce i z rozpalonym z rozkoszy wzrokiem. I nie ma się co dziwić parę miesięcy później, że jedna i druga piszą poprawkę w sierpniu. No bo niby jak one mają to wszystko pogodzić, co?! No jak, do cholery?! Selfie samo się nie zrobi, a zadanie z przyry może poczekać do jutra. Są sprawy ważne i ważniejsze, lajki sami się nie nabiją, a dwa lata w tej samej klasie nie zrobią różnicy… Przynajmniej lepiej opanują materiał.

 

Skok do przyszłości

 

I kilka dobrych lat później te dwie małolaty okazują się być jednym, wielkim sukcesem. Bo już od najmłodszych lat coś tak czuły że zadania z przyrody i eseje o wybitnych postaciach do niczego im się nie przydadzą. Teraz to one są wybitne, a lata praktyki w robieniu selfie umożliwiły im znalezienie idealnej pracy. Hanka z Gośką mają obecnie po 23 lata, a ich źródłem dochodu jest Instagram i parę innych portali społecznościowych. Właśnie złapała cię zazdrość, bo też byś tak chciała, co? Zamiast tego nudnego siedzenia na dupie przy biurku. Ale spokojnie, i dla ciebie jest szansa, aby zaistnieć w tym show-biznesie. Załóż tylko drogą bieliznę, schowaj wstyd i szacunek na dno szafy i zrób kilka mocnych fotek. Później powtórz tę czynność kilkakrotnie (seksowna poza może pozostać bez zmian, ale jednak bielizny nie zapomnij zmienić, faceci potrzebują świeżości i nowych wrażeń), a za jakiś czas zaczniesz w ten sposób zarabiać. Nie ma nic prostszego, nie? W mig przybędzie Ci obserwujących, a różnego rodzaju firmy zaczną błagać się o współpracę i reklamę ich produktów. Jak widać, w dzisiejszych czasach praca może mieć wiele definicji, które powstają z połączenia naszego lenistwa i wygody. Do tego wystarczy jeszcze tylko przeczytać kilka książek typu „Jak nie pracować, a zarabiać” i już nam się wydaje, że nie robiąc nic, staniemy się milionerami z prywatnym odrzutowcem i własną wyspą na Hawajach. No bo skoro Hance i Gośce się udało, to dlaczego tobie miałoby się nie udać?

 

fot. Natalia Jamróz

Samo życie

Takich Hanek i Gosiek jest zdecydowanie więcej i mimo, że ja o tym wiem i ty o tym wiesz, to słońce wciąż wchodzi i zachodzi, a świat się nie kończy. Jednak wśród instagramowych piękności wyróżnić można jeszcze Natalki, które mają nieco inne podejście do tematu. Natalki nie olały przyrody. Natalki pisały grzecznie wypracowania w gimnazjum, przez co częściej używają mózgu i coś tam nawet wiedzą i kojarzą. Traktują innych z wzajemnością, często się uśmiechają, ale skoro nie olały przyrody, wiedzą dokładnie, jak funkcjonuje współczesny świat. Mają świadomość (przecież przeczytały kilka artykułów online na ten temat), że faceci to wzrokowcy, którzy wciąż tkwią z gębą przyklejoną do laptopa. Lubią, jak jest ładnie i kształtnie. Więc Natalki, twardo stąpające po ziemi realistki, również odsłaniają coraz więcej i więcej, bo siła przebicia musi być, a one przecież nie po to uczyły się przyrody i pisały wypracowania, żeby teraz nie czerpać z tego profitów. Skoro zdecydowały się wyjść na scenę, muszą wystawić przedstawienie. A one byle czego wystawiać na pokaz nie zamierzają, więc zamiast byle czego wystawiają swoje ciało, zbierając za to, tak tylko przy okazji, gromkie brawa i owacje na stojąco (te dosłowne owacje na stojąco też mam na myśli).

cdn.

/ / / /

    you may like this post