Bezhasztagu

Szerokie wody

Stałam na lądzie, wpatrując się w bezkres oceanu. Ciepły piasek przypominał mi, gdzie jestem i dokąd zmierzam. Zabrałam ze sobą tylko kilka chwil, tych ulotnych i niedoścignionych, dwa zdjęcia i parę wspomnień.

Zamknęłam oczy. Pełną piersią łapałam pachnące wolnością powietrze. Słyszałam radosne głosy dzieci biegających nieopodal, rozmowy kochanków o wspólnej przyszłości i bicie własnego serca. Wiedziałam, że to ten czas, że to już, teraz. Rozejrzałam się wokół, oddychając coraz szybciej i głośniej. Przeprawa nie miała być łatwa, ale potrzeba stawiania własnych, samodzielnych kroków okazała się silniejsza. Miałam dość stąpania po ścieżkach, na których brak miejsca dla śladów moich stóp. Wszystkie drogi już zajęte, przemierzone, a ja pragnęłam własnej, krętej alei bez drogowskazów i masy skrzyżowań.

Nie brakowało mi szczęścia. Przed niczym też nie uciekałam. Nikt nie strzelał do mnie zarzutami, nikt nie próbował złapać mnie w sidła. Było mi dobrze, ale miejsce nie było moje. Chciałam złapać falę, zbyt długo już czekałam, dryfując bez celu. Utrzymywałam się na powierzchni, zapominając, jak to jest pływać. Co dziwne, nie utonęłam. Widziałam zbliżające się fale, które z różnych stron oceanu zmierzały w moich kierunku. Odwracałam jednak wzrok, udając, że dzisiaj towarzystwo nie jest mi potrzebne. Byłam gotowa, ale czas nie był mój.

Do teraz.

Czekałam na statek od godziny, mając czas na szczerość, parę westchnień i oddechów. Nigdy wcześniej tak dobrze mi się ze sobą nie rozmawiało. Stałam naga, odkryta, z emocjami na wierzchu i schowanym w głębi strachem. Port był pusty, ale nie byłam już sama. Miałam plany, nadzieję i siebie. I nie chciałam wcale dużo. Chciałam „więcej”! Dawne mrzonki i przebłyski, z niepewnych i płochliwych, stały się moją siłą i odwagą, bo dotychczas to nie zmian się bałam tylko siebie samej. I choć potrafiłam pływać, a woda od zawsze była moim odbiciem i sprzymierzeńcem, nie zanurzyłam się przez kilka, dobrych lat.

Do teraz!

Dziś złapię falę. Wypłynę na szerokie wody. Poczuję wolność i bezmiar możliwości. Przypomnę sobie, jak to jest zmierzać we właściwym kierunku. Odkryję siebie i własne pragnienia na nowo. Nie będę słuchać krakania mew, ominę sztorm w drodze do celu. Mam do stracenia tylko siebie, ale „mnie” nie oddam, bo właśnie na siebie czekam po drugiej stronie.

 

 

/ / / /

    you may like this post